Tom Clancys Ghost Recon: Wildlands to bez wątpienia jedna z lepszych wysokobudżetowych gier Ubisoftu. Deweloperzy tym razem postanowili pomieszać serię Ghost Recon z otwartym sandboksem oraz ogromnym, urzekającym światem. Czy serii Tom Clancys Ghost Recon wyszło to na dobre?

Na samym wstępie należy zaznaczyć, że tytuł dedykowany jest głównie rozgrywce w kooperacji. Samotna gra może wiązać się z nudą, powtarzalnymi misjami i schematyczną rozgrywką. W ten oto sposób wymagająca gra FPS – jaką była seria Ghost Recon – stała się grą akcji TPP.

Oddane graczom Boliwijskie tereny zachwycają swym pięknem, zróżnicowaniem terenu, fauny i flory, a także ogromnymi przestrzeniami. Te z kolei stają się jednocześnie piętą achillesową gry. Punkty szybkiej podróży spotkamy bardzo rzadko, przez co większość gry spędzimy na podróżowaniu z punktu A do punktu B po malowniczych terenach, jakie ufundowała nam Ameryka Południowa.

Środków transportu jest bardzo dużo, jednak nadal korzystanie z nich nie należy do najprzyjemniejszych. Kolejne kilometry możemy pokonywać za sterami samolotu, łodzi, samochodu, czy pieszo. Model jazdy jest dosyć toporny, a pojazdy prowadzą się w sposób mało intuicyjny.

Tym, co zachwyca w Tom Clancys Ghost Recon: Wildlands jest absolutnie piękna grafika, daleki zasięg rysowania terenu oraz ogromna ilość detali. Dosłownie czujemy się jak na wycieczce krajoznawczej.

Każda z prowincji – które umownie dzielą cyfrową Boliwię na lokacje – odznaczają się niepowtarzalnym charakterem, rzeźbą terenu, roślinnością, kolorystyką, słowem – w Tom Clancys Ghost Recon: Wildlands zwiedzimy niemal każdy biotyp. Co więcej, każda z lokacji żyje własnym życiem. Miasta tętnią ruchem i zgiełkiem, pustynie są jałowe i ciche a dżungle pełne zwierzyny. Niestety deweloperzy nie ukazali w grze żadnego większego miasta, przez co ciągle mamy wrażenie przemierzania niekończących się terenów wiejskich.

O ile grafika i pięknie odwzorowany świat jest największą zaletą omawianej gry, o tyle fabuła jest jej najsłabszym ogniwem. Jest jałowa zupełnie jak niezliczone hektary obszarów pustynnych, które przyjdzie nam oglądać. Wątek fabularny został stworzony po linii najmniejszego oporu. Brakuje tu ikry, wciągających, intrygujących i ciekawych zwrotów akcji… w zasadzie brak jakiejkolwiek akcji, poza tą, którą oferują strzelaniny i misje.

Tom Clancys Ghost Recon: Wildlands

Ogólny schemat fabuły prezentuje się nieźle – niestety tylko w założeniu. Amerykańscy komandosi składają wizytę meksykańskiemu kartelowi narkotykowemu, gdyż ten poczuł się zbyt pewnie, niszcząc placówkę dyplomatyczną USA na boliwijskich terenach. Do gry wkraczają najlepsi komandosi i CIA. Zbliżanie się do bossa kryminalnego półświatka – El Sueno, wiąże się z eliminowaniem wysoko postawionych oficjeli, przejmowanie kontroli nad obszarami, przemycanymi towarami, czy miejscami, w których produkuje się narkotyki.

Niestety twórcy nie przywiązali zbytniej uwagi do wykreowania person, które przyjdzie nam eliminować, przez co gracz nawet nie zastanawia się, kogo właśnie ukatrupił i dlaczego. Co więcej, dobieranie się do kolejnych wysoko postawionych osób w kartelowej hierarchii jest schematyczne, powtarzalne i nudne.

Warto zaznaczyć, że nie tylko misje są nudne i powtarzalne. Do takich mechanizmów zaliczymy również grindowanie zasobów, rozwój postaci, dziesiątki misji pobocznych na jedno kopyto, czy podobne cutscenki. Niestety deweloperzy nie wykazali się kreatywnością w zapełnianiu wykreowanego, malowniczego świata.

Z odsieczą przychodzi tryb kooperacji. Tom Clancys Ghost Recon: Wildlands został stworzony właśnie po to, aby cieszyć i bawić grupki graczy. O ile samotna gra bardzo szybko nuży, o tyle multiplayer oferuje dużą dawkę zabawy. Grając z kilkoma graczami, otrzymujemy dostęp do zupełnie innych mechanik, a także świetnego klimatu. Poza tym dopiero grając w drużynie, odkrywamy różnorodność i opcjonalność wielu misji. Możemy przechodzić je po cichu, szlifując umiejętności drużynowego zgrania, lub stworzyć prawdziwy chaos niszcząc wszystko i wszystkich na swojej drodze.
Jeżeli preferujesz granie solo Tom Clancys Ghost Recon: Wildlands nie sprawi Ci większej przyjemności i już od kilku pierwszych godzin zacznie przejawiać swoją powtarzalną i nudną stronę. Gdy Twoim celem jest zabawa ze znajomymi Tom Clancys Ghost Recon: Wildlands przemienia się w ogromny plac zabaw oferujący masę świetnej zabawy.

Ranking laptopów do Tom Clancys Ghost Recon: Wildlands

Tom Clancys Ghost Recon: Wildlands recenzja/opinie
5 (100%) 1 vote