GTX 960 miał stanowić nowy „sweet spot” dla graczy, oferując idealny stosunek wydajności do ceny. Zapowiedzi było co niemiara, jednak wygląda na to, zamiast wielkich fajerwerków Nvidia odpaliła zaledwie kapiszona.

Wielkie perspektywy

Budżetowa karta z maxwellem miała okazać się absolutnym hitem ze względu na nowoczesną architekturę i obsługę DX 12. Dawała nadzieje na wygodne pogranie w tytuły najnowszej generacji na wysokich ustawieniach jakości. I niby wszystko jest ok – mamy na pokładzie całkiem nowoczesny procesor (chociaż o połowę słabszy niż w „dużym” bracie – GTX 980), 2GB pamięci GDDR5, ale… szynę danych 128bit. Zastosowanie tak wąskiej szyny danych ograniczyło zużycie prądu przez układ, jednak pozostawiło kartę daleko w tyle pod względem wydajności nie tylko za innymi kartami z serii 900, ale także 700 i większością Radeonów R9.

Nowa nadzieja

W przyszłym miesiącu czeka nas premiera kart z procesorem GTX 960 wyposażonych w 4GB VRAM. Oprócz zwiększania ilości pamięci podręcznej karty producenci mogą także bawić się w fabryczne podkręcanie procesora i pamięci. Daje to jednak niewielki efekt, właśnie ze względu na mało wydajną szynę danych w układzie Nvidii. Może zieloni pójdą po rozum do głowy i wypuszczą wersję poprawioną, wyposażoną w wydajniejszą szynę? Przekonamy się wkrótce, bo już w marcu. Jeżeli jednak poprawki nic nie wniosą, nowy budżetowiec może okazać się dla nich budżetowym strzałem w stopę.

Czy nowy GTX okazał się strzałem w stopę?
5 (100%) 1 vote